Może i będę tego później żałować, że w środku sesji postanowiłem zrobić sobie całkowicie wolny piątek. Ale mój mózg potrzebuje trochę odpoczynku.
Za oknem śnieg i temperatura 11 stopni na minusie. Ochota na spacer ogromna, ale coś bardziej mnie trzyma w domu. Przynajmniej okno na oścież otwarte. Poczuje może zimę. A pomyśleć, że w tamtym roku o takiej porze siedzieliśmy gdzieś w lesie z sankami, nartami i jakimś gratem którego w razie rozbicia nie będzie szkoda. Była ekipa, były pomysły była zabawa. Teraz wywiało Was po Lublinach, Krakowach, Bochniach i Krzywystokach. Ale spoko, co się odwlecze to nie uciecze prawda?
W wolnej chwili zacząłem snuć myśli na przerwę miedzy semestrami. I postanowiłem, że skoro w tamtym roku mało mnie było w Bieszczadach, to teraz nadrobię. Dlatego przerwę spędzam, o ile pogoda pozwoli, jak najdłużej w Bieszczadach. Chętnych na wyjazd proszę o kontakt, ustalimy co gdzie i jak.
A na dziś piosenka adekwatna do sytuacji panującej w koło mnie. W świetnym wykonaniu Zalewskiego
. Czekam na jego płytę.